Wszytko zaczęło się dwa lata temu, mój brat i jego przyjaciel zaczęli palić trawkę, zaczęło się niewinnie- wszyscy brali więc oni też chcieli spróbować. W końcu i ja trochę podrosłam, chciałam wychodzić z nimi na imprezy i poznawać starszych znajomych. Z rodzicami nie było problemu, ojciec nie żył a matka interesowała się nami tylko gdy potrzebowała kasy na wódkę, poza tym rzadko przebywała w domu, więcej czasu spędzała z przypadkowo poznanymi facetami niż z dziećmi. I w końcu wydarzyła się tragedia, mój brat- Tom przedawkował. Rzuciła go dziewczyna ponieważ nie mogła wytrzymać z jego nałogiem, przyjaciel Toma, Net znalazł go w miejscu spotkań młodzieży z EastWide...
Od tamtego czasu postanowiłam nie brać, jednak nie urwałam też kontaktu z Netem i resztą toksycznych nastolatków, to on dawał mi coraz nowsze używki. Zawsze myślałam że mnie kocha, mimo że nigdy mi tego nie powiedział. To z Netem przeżyłam swój pierwszy raz, traktowałam go jak miłość na całe życie. Jednak on okazał się inny, powoli stawałam się dla Niego ciężarem, przestał o mnie dbać, nie dawał mi już narkotyków więc zaczęłam podkradać matce która mnie często z tego powodu biła. Znów wróciłam do Neta, i znów zaczynałam być dla Niego ciężarem więc postanowił wysłać mnie do ośrodka. Dlatego tu jestem. Bo dla każdego jestem ciężarem.
Pojedyncza łza zaczęła spływać po moim policzku, zawsze się rozklejam gdy wspomnienia wracają, teraz już tylko z tego powodu. Dzięki ośrodkowi wydoroślałam i stałam się samodzielna. Mimo że nie jem i ćpam jak tylko mam okazję, jest ze mną coraz lepiej.
Dwa lata spędzone w ośrodku sprawiły że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, pamiętam jak półtorej roku temu postanowili pomieszać pacjentów, aby mogli się lepiej poznać.
Pomysł okazał się beznadziejny gdy pewien chłopak cierpiący na schizofrenie musiał dzielić pokój z Holly- laską z tendencją do samo okaleczania. Dziewczyna nie mogła znieść tego, że musi spędzić jeszcze kilka miesięcy w EastWide więc postanowiła się zabić, nie uratowali jej i zmarła a jej współlokator ukradł widelec ze stołówki i się nim zadźgał.
Nie było mi z tego powodu smutno, lubiłam jak ktoś cierpi, może to jest powód dla którego tu jestem .
Od tamtego czasu postanowiłam nie brać, jednak nie urwałam też kontaktu z Netem i resztą toksycznych nastolatków, to on dawał mi coraz nowsze używki. Zawsze myślałam że mnie kocha, mimo że nigdy mi tego nie powiedział. To z Netem przeżyłam swój pierwszy raz, traktowałam go jak miłość na całe życie. Jednak on okazał się inny, powoli stawałam się dla Niego ciężarem, przestał o mnie dbać, nie dawał mi już narkotyków więc zaczęłam podkradać matce która mnie często z tego powodu biła. Znów wróciłam do Neta, i znów zaczynałam być dla Niego ciężarem więc postanowił wysłać mnie do ośrodka. Dlatego tu jestem. Bo dla każdego jestem ciężarem.
Pojedyncza łza zaczęła spływać po moim policzku, zawsze się rozklejam gdy wspomnienia wracają, teraz już tylko z tego powodu. Dzięki ośrodkowi wydoroślałam i stałam się samodzielna. Mimo że nie jem i ćpam jak tylko mam okazję, jest ze mną coraz lepiej.
Dwa lata spędzone w ośrodku sprawiły że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, pamiętam jak półtorej roku temu postanowili pomieszać pacjentów, aby mogli się lepiej poznać.
Pomysł okazał się beznadziejny gdy pewien chłopak cierpiący na schizofrenie musiał dzielić pokój z Holly- laską z tendencją do samo okaleczania. Dziewczyna nie mogła znieść tego, że musi spędzić jeszcze kilka miesięcy w EastWide więc postanowiła się zabić, nie uratowali jej i zmarła a jej współlokator ukradł widelec ze stołówki i się nim zadźgał.
Nie było mi z tego powodu smutno, lubiłam jak ktoś cierpi, może to jest powód dla którego tu jestem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz