środa, 6 lutego 2013

1. Rozdział Pierwszy V.

Kolejny dzień spędzę sama. Mam tu kilku znajomych ale tylko z Joshem dogaduję się w miarę dobrze. Jest dla mnie jak brat, właściwie to on pomógł mi w pierwszych tygodniach mojego pobytu w EastWide, później spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, a teraz lubimy po prostu razem pomilczeć. 
Wszyscy często straszą mnie że przyjechał ktoś nowy, jeżeli by się tak stało miałabym współlokatora, nie wiem jak będę to znosić gdy faktycznie przyjedzie ktoś nowy...
Moje rozmyślania przerwał wchodzący do pokoju Josh, nic nie mówił. Tylko usiadł koło mnie i zapalił papierosa. Nie odzywaliśmy się do siebie, jednak nagle poczułam silną chęć przytulenia się do chłopaka. Położyłam się na jego torsie i słuchałam regularnego bicia serca przyjaciela.



-myślisz że kiedyś stąd wyjdziemy?

-myślę że tak.
-dlaczego?
- nie mogą nas tu trzymać wiecznie.
-a co jeżeli będą?
-jesteś głupia. Nawet jeżeli teraz mogłabyś stąd wyjść to co byś ze sobą zrobiła?
-nie wiem- powiedziałam i zamknęłam oczy, aby chłopak nie mógł zobaczyć napływających do nich łez.
-jak już kiedyś stąd wyjdziemy to nigdy Cię nie zostawię, będę z Tobą na zawsze.
-nie będziesz- powiedziałam i poczułam że Josh powoli wypuszcza powietrze, zawsze tak robił gdy był smutny lub coś szło nie po jego myśli- ale to miłe.- dodałam.

Jak zawsze w południe cały ośrodek zapełniał stołówkę, każdy musiał zjeść swoją porcję i wyjść aby zrobić miejsce kolejnej grupie osób. Moje miejsce zawsze było wolne gdy przychodziłam, jednak dzisiaj tak nie było, czekałam aż jakaś głupia anorektyczka zje chociaż kawałek jabłka.

-możesz się ruszyć?- powiedziałam spokojnie, dziewczyna tylko na mnie popatrzyła i znowu skierowała swój wzrok na talerz. Zdenerwowałam się, ale postanowiłam jeszcze chwilę poczekać. Po kilku minutach miałam dość.
-skończysz to w końcu!!!??- krzyknęłam w oczy wszystkich zwróciły się na mnie,
-nie musisz mieć wszystkiego od razu-powiedziała cicho dziewczyna, a jej policzek spotkał się z moją pięścią, Meg spadła z krzesła a ja rzuciłam się na nią krzycząc i targając jej włosy. 
Sama nie wiedziałam co się ze mną stało, po prostu nie mogłam się opanować, przestałam dopiero gdy poczułam czyjeś silne ręce na moich ramionach, to Ash próbował odciągnąć mnie od leżącej na ziemi dziewczyny.
-Weź ją stąd i poczekajcie na Kathrine w pokoju dyrektora- usłyszałam głos jakiegoś opiekuna, jednak przez hałas panujący na stołówce nie mogłam rozpoznać do kogo on należy, jednak gdy dotarło do mnie że zabierają mnie do pokoju dyrektora ośrodka wiedziałam że będę mieć kłopoty.
 -możesz mnie już zostawić!- krzyknęłam na Asha, nie chciałam tego robić, ale musiałam na kimś rozładować złość, chłopak nie zareagował więc ponowiłam atak- Ash! Zostaw mnie! Rozumiesz? Dam radę sama dotrzeć na koniec korytarza! Wiem że jestem wariatką, ale nie jestem głupia- krzyczałam cały czas próbując wyrwać się chłopakowi, gdy weszliśmy do pustego pomieszczenia Ash wręcz rzucił mnie na duży fotel, i usiadł chowając głowę w dłoniach,



Usłyszałam że ktoś przekręca klamkę i poczułam dziwne uczucie w brzuchu, chyba się bałam. Bałam się tego co powiedział rano Josh, jeżeli mnie teraz wyrzucą nie będę miała się gdzie podziać, Ash wstał i powoli zaczął opuszczać pokój, gdy przyjrzałam się mu z bliska zauważyłam że jest bardzo przystojny. Pamiętam że gdy tu trafiłam bardzo mi się podobał ale nie zamieniłam z nim nawet słowa. Do dzisiaj.




-może ma panienka jakieś wytłumaczenie?- staruszek z lekką nadwagą usiadł na przeciwko mnie, zawsze był miły, nawet go lubiłam. Jednak dziś jego wyraz twarzy doprowadzał do depresji. 

-ja..nie wiem, nie powinnam była się tak zachować. 
-i tu się z panienką zgodzę. Jednakże jest to pierwszy taki incydent więc kara nie będzie duża, pod warunkiem że to się już nigdy nie powtórzy!
-nie.. nigdy. Obiecuję.
-dobrze, myślę że tygodniowe pomaganie w sprzątaniu pokoi będzie wystarczającą karą. Możesz wrócić do pokoju.
Wyszłam zła na cały świat, miałam ochotę się kłócić bo codziennie będę musiała sprzątać w ponad dwustu pokojach, jednak nie musiałam nic jeść więc mogłam spokojnie zaszyć się w pokoju i nie wychodzić z nadzieją że do jutra cały świat o mnie zapomni. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać, nie wiedziałam co się ze mną dzieje.

2 komentarze:

  1. Fajnieee !
    Podobają mi się gifyy ^^
    Czekam na nn ; ]
    Zapraszam do mnie na http://behind-of-the-scene.blogspot.com
    Serdecznie pozdrawiam Isiia <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, przeczytałam twój i jest świetny <3 -V.

      Usuń